Jakiś czas temu, rozmawiałem z kolegą, który jest administratorem sieci w kilku akademikach pewnej uczelni w Polsce. Dla bezpieczeństwa kolegi nie wymienię, ani jego godności, ani nazwy uczelni. Rozmawialiśmy sobie o tym, jak wygląda ruch w sieci i w internecie, który przecież tworzą studenci w każdym momencie, kiedy włączają przeglądarkę. I jak się okazało zarówno z wiedzy kolegi, jak i z plików log, najczęściej odwiedzanymi stronami przez studentów nie są witryny takie jak Wikipedia, czy też Wiem, ale portale społecznościowe takie jak Facebook czy Nasza klasa. Mojego znajomego to nie zdziwiło. Przyznał się nawet, że pewnego dnia w ramach rozrywki odłączył studentom dostęp do Naszej Klasy dosłownie na kilka minut. Jak sam opowiadał telefon się urywał. Dzwoniła jedna osoba za drugą. Wszystkie wręcz z przerażeniem w głosie pytały o to, kiedy znów będzie można wejść na NK? Ta historia pokazuje, jak bardzo portale społecznościowe wniknęły w nasze życie, a czasem nawet je zdominowały do tego stopnia, że niektóre ośrodki leczące uzależnienia prowadzą zajęcia w zakresie odwyku od internetu.