Marki i mikrobloging

Obecność marek na mikroblogach jest podobna do ich obecności w każdym nowym kącie naszego świata, realnego i nie. Tak się złożyło, że - odkąd odkryliśmy już wszystkie lądy i nanieśliśmy na nasze mapy - nieznaną ziemią stał się Internet. Jednak podobna nie oznacza ta sama - zdobywcy w różnych zakątkach nowego świata muszą postępować nieco inaczej, by zjednać sobie miejscowych.

Internet się zmienia, to tak jakby dodawać do map nowe kontynenty co parę lat. I zmienia się niespodziewanie. Gdzieś w międzyczasie pojawiło się Web 2.0, definiując na nowo zjawiska znane wcześniej: blogi, fora i inne serwisy współtworzone przez ich użytkowników. Narodził się też mikrobloging - następca IRC i czatów, pomiędzy innymi jego rodzicami.

I ten stworzony dla ludzi mikroświat, w końcu musiały zauważyć firmy i instytucje. Najpierw był nieważny, za mały, albo zbyt mało poważny. Ale okazało się że może być istotny*. W serwisach mikroblogowych pojawiły się oprócz ludzi - marki, takie jak firmy, produkty lub ich serie, kampanie reklamowe, klasyczne media, blogi i inne strony internetowe. A także sławni ludzie, którzy sami w sobie stali się marką.

Ważna jest sama obecność marek w serwisach mikroblogingowych, ale jeszcze ważniejsza - to, w jaki sposób jest realizowana. Strategii jest wiele, mniej czy bardziej przemyślanych. Oczywiście zależy to od rodzaju marki. Gazeta czy blog przekazują przez mikroblogi nowości na swoich stronach; można też przez blog skontaktować się z ich redaktorami czy autorami. Jednak gdy zapowiedzi nowości generowane są automatycznie (jak kanał RSS) to szansa na kontakt z redakcją staje się bliska zeru (choć wyjątkiem jest na przykład ^newsweek na Blipie).

Automatycznie generowane treści prezentowane na mikroblogach same w sobie nie są złe: pozwalają zaprezentować wiele informacji przy niewielkim wysiłku i kosztach. Każdy dobry system zarządzania zawartością prędzej czy później będzie musiał uwzględnić mikroblogi jako jeden z możliwych sposobów prezentacji treści, jak dziś uwzględnia nie tylko wersję na ekran i wersję do wydruku, ale także tworzenie kanału RSS. Jednak taki sposób generowania treści powoduje też ich zalew w chwili, gdy publikowana jest cała edycja - dzienna, tygodniowa, miesięczna - gazety. Nie za bardzo podoba się to innym mikroblogerom.

Mikroblogi istnieją nie tylko dla przekazywania tego, co się w danej chwili robi, myśli i czuje, ale także dla uwag i dyskusji. Marka na mikroblogu - szczególnie znana marka - szybko może się spotkać z krytyką. Im bardziej jest popularna, tym więcej takich mikrosytuacji kryzysowych następuje. Od ich rozwiązywania będzie zależało, jak będzie postrzegana w środowisku danego mikrobloga, a stopniowo - gdy rozejdą się fale komunikacyjne - także w całym Internecie.

Jeszcze bardziej skomplikowana sytuacja następuje, gdy mikrobloguje zarówno firma jako całość jak i jej pracownicy. Choć wiele mikroblogowych serwisów zapewnia anonimowość, to nie wszyscy z niej korzystają, zapisując w swych nickach i profilach dane o imieniu i nazwisku, miejscu pracy czy wręcz firmowej stronie. Wtedy pojawia się pilna potrzeba stworzenia czegoś, co niezbyt poprawnie językowo nazywa się polityką mikroblogingu a jest po prostu zasadami korzystania z mikroblogów w danej firmie. Tak by nie zaszkodzić, a wręcz pomóc swojej firmie.

28 listopada 2009 ze zmianami 1 grudnia 2009

 

Napisz komentarz:


- Użyj wstawki antyspamowej
Włączenie tej opcji utrudni wykorzystanie Twojego adresu przez spamerów


* pola wymagane